Nie taki kocyk mały

IMG_4694

Skończyłam wczoraj. Uprałam… pralka uprała wczoraj. Przystąpiłam do blokowania też wczoraj i…

Kto zagląda na Twittera, ten wie, że skończyło się przyszywaniem brzegów do drutów do blokowania! Dziergałam ścisło i wbicie drutów było prawie niemożliwe. Oczywiście na siłę bym to jakoś zrobiła, ale zniekształciłabym brzeg w sposób nie do zaakceptowania. To sobie siadłam i przyszyłam ponad 3 metry krawędzi do drutów :)

Kocyk mi wyszedł taki standardowy – 95 cm na 70. Wydziergany z ponad kilometra włóczki - Nako Ninni Bebe – 230 gramów różowości plus plisy z bieli i ciemnego różu (inna włóczka, nie Ninni). Razem 270 gramów. Wszystko na drutach 2.75. Plisy robione na końcu, wzdłuż każdego brzegu oddzielnie.

IMG_4706

Jak widać wzór przysłowiowych fal Dunaju jest tylko na brzegach – środek zrobiony jako przedłużenie oczek wzoru, z zachowaniem prawych przekręconych. Niestety nie udało się uniknąć tego, czego się spodziewałam od początku – lekkiego zwężenia na środku. Włóczka to akryl – pamięć kształtu po blokowaniu prawie zerowa. Wzór jest „ściągaczo-podobny” i tam, gdzie fale i plisy trzymają szerokość, to jest idealnie, ale na środku nieco węziej. Po zrobieniu części głównej dysproporcja była ogromna – środek wyglądał jak harmonijka. Po dodaniu nieco sztywniejszych i bardzo szerokich plis, plus maksymalnym zblokowaniu – różnica szerokości jest mniejsza, ale widoczna.

Prostym ratunkiem było pociągnięcie wzoru od początku do końca, ale… Cienkie druty i cienka włóczka, plus pracochłonny wzór wywoływały we mnie panikę, że będę to dziergać kolejne trzy miesiące, a od przyszłej mamy nadchodzą alarmujące wieści, że do wyznaczonego terminu, to one chyba nie dadzą rady doczekać. To trzeba było przyspieszyć.

IMG_4703

Obiecałam Wam recenzję włóczki. Pierwszy raz dziergałam cokolwiek z Nako Ninni Bebe. Cienkie toto – w 100 gramach jest 425 metrów. Ma króciutki włosek, minimalny. Dzięki tym dwóm cechom nadaje się wprost idealnie na wszystko, co ma wzór i ten wzór ma być widoczny. Czyli wszystkie misie i samochodziki „rysowane” lewymi oczkami będą idealnie widoczne. Ażury też będą z tego wyglądały pięknie.

Z drugiej strony jest nitką wymarzoną na szydełko! Tym bardziej, że jest miękka i szydełkowanie z niej nie daje później efektu sztywnej dzianiny – nadal mamy coś miękkiego i miłego. Właśnie – miłego! To jest chyba najmilszy akryl z włoskiem dla dzieci, jaki miałam w rękach. Przyjemność dziergania maksymalna, owijania się  w gotowy wyrób też.

Kolorystyka tej linii włóczek jest obłędnie dziecięca :) Czyste, mocne, radosne kolory – w wersjach dziewczęcy i chłopięcych. Chyba tylko beż jest takim „normalnym” odcieniem, bo cała reszta jak prosto z karuzeli dla małych dzieci.  I duże, 100 gramowe motki to też zaleta.

Prałam w pralce z wirowaniem i wyszło z bębna całe i bez uszkodzeń. Mam wrażenie, że będzie się minimalnie mechacić – to jednak akryl. Z drugiej strony ten włosek jest na tyle krótki i nitka „zwarta”, że może wcale nie tak strasznie. Nie farbuje, chociaż przy takim nasyconym kolorze to zawsze obawa, kiedy się doda białe plisy, czy przypadkiem też nie zmienią koloru na lekki róż, ale nie.

IMG_4696

I ja po raz kolejny dochodzę do wniosku, ze uwielbiam dziergać dziecięce kocyki! Zostało mi trochę z trzeciego, zaczętego motka i nadal mam sporą ilość tego ciemnego różu (który mam od lat i od czasu do czasu go wyciągam, kiedy dziergam coś dla maluszków), to za jakiś czas na pewno popełnię jeszcze jeden kocyk. Ale muszę odpocząć, bo jednak dawna napromieniowania różem była nieco zbyt duża. Trzeba to koniecznie zneutralizować jakimiś spokojniejszymi kolorami – niebieskie i szarości są teraz bardzo pożądane.

Kobieta z syndromem ciągłego niepokoju twórczego.

25 komentarzy

  • Kwiecień 26, 2015

    violica

    Ojej! Slodki nieprzytomnie, slicznosci, ten wzor ach i och. Dziewczecy w 100%, nie mozna zostac posadzonym o sympatie do ideologii gender, bo i po co, niech kazdy bedzie soba. Wiesz…ja tutaj widuje zupelnie dorosle panienki w takim kolorze, odmladzaja sie czy co? hahaha.
    Piekny, szkoda ze nie mam wnuczat, bo chetnie zrobilabym takiego „landryneczka”.
    A moze…ten kocyk dla kolezanki pofarbuje na taki kolorek, roznica w bieli nie bylaby chyba widoczna.

    • Ja się przyznaję, ja bardzo chciałam nieco gender wprowadzić i proponowałam wersję biało-turkusową. Ale skoro ma być róż, żeby pasował do wszystkiego, to przecież nie będę dyskutować. Przynajmniej miałam okazję przetestować włóczkę.
      A farbowanie na wściekły róż na bank wyrówna wszelkie odcienie :)

  • Kwiecień 26, 2015

    Anneczka13

    a tu jeszcze piękniejszy, oj chyba muszę wydziergać

  • Kwiecień 26, 2015

    Gonia

    Piękny i słodziutki kocyk!!! Kolor iście apetyczny, wzór chyba nie skomplikowany?

  • Kwiecień 26, 2015

    iwus

    Och, jakie ślicznosci! :) Gdyby nie ten słodki kolorek, sama bym się chętnie w ten kocyk zawinęła, tak przytulnie wygląda :)

  • Kwiecień 26, 2015

    perfidny_obibok

    Przepraszam, muszę to napisać – podziwiam Cię, że dałaś radę z tym różem. Ja bym chyba się nie odważyła w takich połaciach go przerabiać :) Od maleńkości takie wydanie różowego mi nie pasuje. Dopiero niedawno do fuksji się przekonałam, bo przecież to też róż :)
    Ale sam kocyk przepiękny. Dobrze, że u mnie w rodzinie nie szykuje się żadne nowe dziecię, bo już bym się brała za taki sam :) A planów i bez tego mam zatrzęsienie :)

    • Uwierz, że ten róż w życiu by nie trafił na druty, gdybym miała wybierać sama. Jestem przeciwniczką takich stereotypów – różowy/niebieski. A gdzie turkusy, zielenie, żółty, pomarańcz, biel w końcu? Ale przyszłej mamie się nie odmawia i pozostało tylko takie wykończenie, żeby mu nadać nieco „konkretności” w tej różowej połaci.

  • Kwiecień 26, 2015

    AKON

    Podziwiam! Jak dla mnie jest perfekcyjny. Wykończenie tym ciemnym różem świetnie nadaje charakteru całości. No i te fotki… :-) u mnie to pięta achillesowa.. moje udziergi często są niezłe (nie ma to jak skromność ;) ale fotek nie jestem w stanie zrobić takich, żebym była zadowolona. Może powinnam w lepszy sprzęt zainwestować.. albo bardziej się przyłożyć i poćwiczyć wg wskazówek Ślubnego z kursu fotograficznego, który bardzo, ale to bardzo mi się podoba. :-)

    • Sprzęt to nie wyznacznik – Ślubny telefonem potrafi machnąć taką fotkę, że oko bieleje. Kurs przejrzyj, ale po pierwsze kwestia dodatków i cierpliwości. Ja naprawdę potrafię zrobić 40 fotek i wybrać jedną. Układać kadr przez 10 minut tylko po to, żeby go przenieść, bo światło złe i układać od nowa.
      I Ślubny chyba to napisał w kursie, ale jeśli nie – jakieś cztery lata temu nie wiedziałam, jak aparat trzymać. Później się oswajałam z idioten-kamerą. A teraz biegam z półprofesjonalnym aparatem, ciężkim jak słoń i potrafię Ślubnemu (!!!) powiedzieć, że badziewną fotkę zrobił i niech oddaje ten aparat :D

  • Kwiecień 27, 2015

    trikotlog

    Podobno blokowanie akrylu para (np. z zelazka) daje swietne rezultaty. Blokuje sie na trwale i dodatkowo zmiekcza dzianine co sprawia, ze ta staje sie bardziej lejaca. Sama kiedys sprobowalam i bylam zaskoczona efektem. Oczywiscie kazda nitka nawet akrylowa jest inna i najlepiej przetestowac na probce.
    Pozdrawiam wiosennie

  • Świetny kocyk.

  • Kocyk wyszedł świetnie, choć nie przepadam za tak intensywnym różem (kiedyś teściowa kupiła tak różowy kocyk mojemu świeżo narodzonemu synowi, upierając się, że to kolor chłopięcy, hi, hi :D musiałam się go potem dyskretnie pozbyć)
    Blokowanie parą powinno pomóc, blokowałam chusty i dawało to bardzo dobre rezultaty. Nawet akryl z dodatkiem moheru nie tracił urody pod wpływem pary, byle go nie przyciskać :)

    • To Teściowa poszalała :) Nie dziwię się, że pozbywałaś się, ja bym chyba nawet nie wzięła.

      • Wtedy byłam młoda i nie potrafiłam odmówić niestety. Na szczęście przez lata udało nam się wypracować mniej czy bardziej przyjacielskie stosunki. Dzięki takim różnym, łatwiejszym i trudniejszym doświadczeniom, staram się nie być upierdliwą przyszłą teściową dla wybranki serca mojego starszego syna, a nie jest to łatwe ;)

  • Kwiecień 27, 2015

    Ela P.

    sama takiego różu bym nie chciała, ale dla maleństwa? czemu nie? na pewno koczyk będzie się podobał, zrobiłaś go ślicznie:)

  • Dzieki za recenzje. Spozieram na ten akryl od jakiegos czasu z mysla o moich Lobuzach, ale chyba podwojna nitka. Kolorystyka jest obledna! Kocyk podziwiam, wzor jest piekny. Ale od patrzenia na taki roz bola mnie zeby ;)

  • Kwiecień 28, 2015

    Beatami

    Śliczny, ten biały rąbek dodał mu pazura. A jeżeli chodzi o kolory, dawniej – na pewno jeszcze 40-50 lat temu – dla chłopców był kolor różowy, a dla dziewczynek niebieski. Pozdrawiam Beata

Musisz się zalogować aby komentować