Razemopakowywanie – Prolog

IMG_1708

A tego, że dzisiaj będzie Prolog do kolejnego Razemrobienia, to się chyba nikt nie spodziewał… ze mną włącznie :)

Ale jest! Najpierw jednak kwestia problematyczna – nazwa tego Razemrobienia. Ponieważ według tej samej zasady będzie można wyprodukować piórnik, kosmetyczkę, etui na szydełka, pokrowiec na czytniki czy ipada, czyli opakowania wszelakie, to wyszło mi, że zaczynamy Razemopakowywanie i tego się będę trzymać.

To jest taki projekt, który doskonale nadaje się do wykorzystania resztek! Tym bardziej, że kwestie grubości i składu włóczek pozwalają na pewną dowolności.

Potrzebne będą:

IMG_1712

- Włóczka podstawowa – Ilość będzie zależała od tego, co zechcecie stworzyć, ale o ile nie będzie to opakowanie na laptopa-giganta, to od 50 do 100 gram wystarczy na wszystkie szaleństwa. Warunkiem jest, że wybieracie z nitek grubszych (okolice 300 metrów w 100 gramach, ale to podaję bardzo orientacyjnie). Skład również dowolny, ale szukajcie wśród tego, co daje zwartą, elastyczną dzianinę, czyli najtańszy akryl będzie w sam raz.

- Włóczka dodatkowa w dwóch kolorach do „zaplecenia” ozdobnych „łotewskich warkoczy” (na zdjęciu mojego opakowania to ten zielono-żółty element). – Nie potrzeba jej zbyt wiele, w moim przypadku robię z niej maksymalnie 6 okrążeń. Tutaj grubość ma znaczenie! Te dwie włóczki muszą być identycznej grubości wobec siebie i bardzo podobne do włóczki podstawowej. Mogą być od niej nieco grubsze, ale za żadne skarby nie mogą być cieńsze, bo wtedy warkocz nam wyjdzie brzydki i nie „wybije się na plan pierwszy”. Tej samej włóczki możemy też użyć do wydziergania dodatkowych pasków koloru, o ile będziemy mieć taką fanaberię.

- Włóczka dodatkowa do techniki roositud (czyli moje czerwone kwiatki). – Tutaj mamy dwa wyjścia. Albo szukamy włóczki znacznie grubszej od włóczki podstawowej. Albo – wersja mniej problematyczna – łapiemy, co nam się kolorystycznie podoba i będziemy nitkę składać podwójnie lub potrójnie.

- Opcjonalnie, jeśli ktoś też chce folklorystyczne kwiatki – można przygotować duże koraliki, które wrobimy w kwiecie, tworząc wyraźny środek. Uwaga! Wybierajcie korale (a nie malutkie koraliki) z dużymi dziurkami, bo mamy dość grubą włóczkę. Ich ilość zależy od ilości dzierganych kwiatków – u mnie sześć.

- Drugie opcjonalnie – Cienka wstążka, która pojawi się (lub nie, jeśli w trakcie produkcji prototypu, zmienię zdanie) jako dodatkowa ozdoba. Potrzeba tej wstążki nieco więcej niż obwód naszego opakowania.

- Zamek błyskawiczny – jeśli ktoś chce mieć opakowanie zamykane. Dowolny, najlepiej kolorowy i zwykły a nie kryty.

- Druty z żyłką – Ponieważ będziemy tworzyć techniką magic loop, to zaopatrzcie się w druty z dłuuuga żyłką (60-80cm, zależnie od obwodu Waszego opakowania, lepiej więcej niż za krótko). Grubość drutów musicie dostosować do Waszej włóczki podstawowej,  żeby powstawała dzianina zwarta i bez dziur. (Ja robię na 3.25 z włóczki o grubości Kotka.)

- Dodatkowo przyda się kawałek cienkiego i miękkiego materiału na podszewkę. Technika roositud powoduje, że po lewej stronie robótki jest całe mnóstwo nitek, o które wszystko się będzie zaczepiać. Podszewka jest w zasadzie obowiązkowa.

- Akcesoria dodatkowe – czyli szydełko, w tym cienkie szydełko lub inny przyrząd do wrabiania koralików, nożyczki, centymetr, igła do szycia włóczką i cienka do szycia ręcznego.

- Wzór – u mnie to kwiatki, które już znacie, bo pojawiły się przy żakardzie. Wszystkie wzory, które wtedy były dla Was przygotowane, znajdziecie na blogu, w tym wpisie na początku. Ale nie musicie być folklorystyczne, ani nawet nowocześnie kwieciste. Możecie poszukać każdego wzoru dwukolorowego żakardu, który się Wam podoba – geometria, fauna i flora, abstrakcje kompletne. Sugeruję tylko, by był to jakiś „drobny” wzorek, czyli, żeby odstępy zmiany koloru to było maksymalnie 5-7 oczek. Inaczej trudno będzie na początku opanować napięcie kolorowej nitki.

IMG_1706

Zaczynamy Razemopakowywanie po kolejnym weekendzie, czyli w okolicach 25 sierpnia.

Gdybyście miały jakieś pytania odnośnie potrzebnych materiałów, to piszcie w komentarzach lub mailem.

Kobieta z syndromem ciągłego niepokoju twórczego.

36 komentarzy

  • Od rana czekam na kolejne ciekawostki a tu taka niespodzianka:-) ciekawa a jakże:-)
    Mam zamiar zrobić ,,opakowanie”na tablet.

    Na razie koncze wszelakie ufoki.W pudle ,,do sprucia” znalazłam prawie pół spódnicy szydelkowej i tak jakoś żal mi było spruć.
    Ciągle jednak w głowę zachodzę, kiedy ja ją zaczęłam,nie pamiętam….

    Mam Kocurka,chyba wezmę podwójnie.
    Torebkę robiłam nim pojedynczo,delikatniusie toto jakieś, i teraz nie wiem czy pruć i robić na nowo podwójnie czy ryzykować i dać jako podszewkę np.jeans?

    • Kocurek podwójnie będzie tutaj ok, tylko uzbrój się w cierpliwość, bo będziesz miała więcej plątających się nitek na raz :)
      Co do torby, to… ja bym chyba pruła. Z drugiej strony, jeśli wymierzysz z tą podszewką z jeansu tak, żeby była lekko „napinająca” zewnętrzną warstwę, to może się udać. Kto nie ryzykuje… :)

  • Sierpień 14, 2014

    aloiv

    Będzie można wg Twojego wzorca stworzyć okładkę na notes-kalendarz?

    • Hmmm, wszystko można, ale będzie to wymagało trochę kombinowania i to we własnym zakresie. Obie techniki – roositud i Latvian braids są typowymi technikami do robienia na okrągło i o ile roositud daje się łatwo przełożyć na płaską robótkę, to już z tym ozdobnym warkoczem jest gorzej.

  • hohoho! się będzie działo! ;-]

  • Sierpień 14, 2014

    Sunshine

    Hmmm te łotewskie warkocze wyglądają przepięknie! Opakowań żadnych raczej nie używam dzierganych, jeśli jednak nie masz nic przeciwko wariacji na temat Razemopakowywania, to chciałabym się pokusić o otulacz inspirowany warkoczami łotewskimi :) Otulaczy u mnie nigdy dość :)

    W sumie jakby się uprzeć to będę opakowywać własną szyję ;) Close enough?? :D

  • No no kochana, aż mi ślinka cieknie na temat tego łotewskiego warkocza, bo jeżeli się nie mylę to można go również wykorzystać do rozpoczęcia komina, a do takiegoż się szykuję. Twoje razem robienia są niezawodne – profeska :)

    • Można! Na początku, na końcu, na środku i gdzie chcesz :) I własnie mi podrzuciłaś pomysł na bardzo nietypowy otulacz z takim warkoczem…w poprzek :D Ja muszę sprawdzić, jak się to da zrobić najłatwiej i może jeszcze sobie zafundujemy dodatkowe razemotulaczowanie :) – jeśli mi wyjdzie to, co widzę oczyma nadpobudliwej wyobraźni :)

  • O rety, ale że już? Ty chyba serca nie masz. Ja tu tyle rzeczy nie skończonych, a Ty juz z tymi pięknymi folkowymi wzorami. I te nerwowe myśli kłębiące się pod czaszką…czy ja znajde odpowiednie włóczki.

  • Sierpień 15, 2014

    myszkimama

    Brakuje mi tylko wstążki, resztę mam . Tylko czy wszystko mi się zgra kolorami- to już osobny temat. O czasie nie wspomnę- doba powinna być z gumy…

  • Sierpień 15, 2014

    Anneczka13

    O coś dla mnie, bo sprzatam we włóczkach i wyrabiam resztki. Nie umiem wyrzucać końcówek wełen, to sobie jakieś etui wydziergam. Do 25 powinnam uszyć do torby w bąbelki podszewkę, już raz pojechałam do sklepu i był zamknięty, zabieram się do tego jak do jeża.

  • Sierpień 15, 2014

    violica

    Piornika nie potrzebuje ale… znalazlam sweter z kapturem do wykonczenia (mial byc na miniona zime hihi) i pomyslalam sobie, ze moglabym wykonczyc nie sciagaczem a wlasnie lotewskim warkoczem, polecialabym na okraglo kaptur razem z dekoltem ? Co myslisz? Mnie juz podoba sie.

  • no to tym razem wszystko mam. Tylko jeszcze nie mam pomysłu co zrobię :) Tym razem na podszewkę się cieszę :) w poniedziałek jadę do hurtowni materiałów po pierwszy materiał na bluzkę więc kupię coś na podszewkę. Jeżeli będę miała jakieś wątpliwości w trakcie szycia to mogę pisać? Wiem, że teraz głównie druciana jesteś

  • Sierpień 16, 2014

    xoczek

    Myślałam, że wykonawczo nadążę za pomysłami IK. Nie daję rady. :(
    Mam wreszcie swoją chustę „z gwiazdeczek” – od dziś- z 40 powtórzeń schematu B. Ma tylko jedną falbankę; wyjątkowo czasochłonną. Pierwszy raz robiłam chustę, falbanę i po raz pierwszy w robótce wrabiałam koraliki.
    Torba wełniana na etapie „1″ łańcuszka. Szkoda mi tych 80 bąbelków, które już zrobiłam a torba zapowiada się na większą niżbym chciała. Poczytam o filcowaniu i sprawdzę jak zachowa się próbka.
    Teraz nauczyłam się robić bąbelki. :)
    „Opakowywanie” odpuszczę sobie, bo za mało potrafię.
    Czy stopień trudności będzie tak rósł w nieskończoność?
    Bożena

    • :) Brawa za chustę! Torba może się da sfilcować – zazwyczaj się udaje – i wtedy będzie bardzo oryginalna wersja. Ale i tak jest plus, bo bąbelki zostały opanowane.
      Co do opakowywania, to ja się nie zgodzę z twierdzeniem, że trzeba coś specjalnego umieć robić, żeby to wszystko wyszło. Prawe i lewe trzeba umieć i tyle! Więc może jednak warto spróbować. Namawiam :) Jak zwykle wszystko będzie pokazane oczko po oczku na filmach…
      A stopień trudności trochę nam wzrośnie zapewne dopiero przy swetrze, a i to może nie sam stopień trudności, a raczej wielkość „udziergu”.

  • Sierpień 17, 2014

    xoczek

    Bez filmików instruktażowych nawet bym nie próbowała zrobić chusty czy teraz tej włóczkowej torby.
    Chusta do obfotografowania i zwymiarowania, bo wypada pochwalić się produktem finalnym :)
    Z torbą – planuję uwinąć się do końca sierpnia. Kiepsko szydełkuję i muszę potrenować ob-szydełkowanie sznurka na dno. Mistrzynią krawiectwa też nie jestem; posiedzę nad wnętrzem torby, bo potrzebuję kieszonek.
    I tak wygląda rękodzielnictwo osoby totalnie nieuzdolnionej, która stara się zacząć, skończyć i używać :)
    Ponieważ już nieźle opanowałam oczka lewe i prawe, więc powinnam coś „dużego” wytypować do opakowania. :) Bankowo – w moim tempie – opakuję :)
    Nowy sweter jest mi bardzo potrzebny /taki typowo damski/. Jak dotąd mam jedynie wkładane przez głowę z rękawami w kształcie trapezów.
    Bo-

  • Sierpień 19, 2014

    Jagoda

    Cudny piórniczek :-) Moja córka zażyczyła sobie do szkoły taki właśnie i ten szyty, co kiedyś był na blogu. Już go w zeszłym roku szyłam i znowu powtórka ;-) A to wszystko dzięki tym razemrobieniu, szyciu itp. :-)

  • Sierpień 20, 2014

    Jagoda

    Oczywiście, że chce z kwiatkami :-) a mi to bardzo na rękę, bo lubię iść Twoim tropem ;-) Uwielbiamy Twój blog całą rodzinką :-) zresztą już kiedyś o tym pisałam……nawet swego czasu byłam zła, że chodzę do pracy, a nie siedzę z Intensywną przed kompem z drutami.

  • Sierpień 20, 2014

    Jagoda

    Super ale co byś nie robiła wszystko będzie piękne, ciekawe i takie nowe :-)

  • Sierpień 29, 2014

    Jagoda

    Właśnie zaplotłam warkocze ale umęczyłam się przy tym, bo wzięłam druty z krótką żyłką. Czy na tym etapie dziergania jest możliwa wymiana drutów?

  • Sierpień 29, 2014

    Jagoda

    Ok dzięki :-)

Musisz się zalogować aby komentować