Tkany w zieleniach

szal wpis

Najpierw było wiadomo, że chcę biel. A to, co do bieli zostało dodane, to trochę wynik wielkiej tęsknoty za wiosennymi zieleniami. Powstał tkany szal.

Pierwsze i najciekawsze, co w nim jest, to nowa technika tkania, którą chciałam wypróbować od dawna i w końcu znalazłam okazję. Chodzi o to specyficzne przenikanie się kolorów.

Jak na pierwszy raz wybrałam bardzo kontrastowe kolory. Po pierwszych 15 cm byłam mało przekonana do tego, co mam na krośnie. Jakoś mi to nie leżało, bo biel żarła się z ciemną zielenią koszmarnie, ale doszłam do wniosku, że skończę i ocenię całość, kiedy melanż będzie miał okazję pokazać, co potrafi. Jak tylko pojawił się jaśniejszy odcień, to wiedziałam, że będzie dobrze. A całość… trwam w zachwycie.

szal zielony 04

Żeby szal był wiosenny także materiałowo, to użyłam Mercana, bo gładki, lejący i nie grzeje tak jak wełny. Nie będzie moim ulubionym materiałem tkalniczym, bo dość ciężko się z nim pracuje, ale pewnie jeszcze go wykorzystam ze względu na kolory i miękkość po tkaniu.

Skończony szal został zawieszony na Denatce i zaczęło się kombinowanie, co zrobić z wykończeniami – po pierwsze lekko folkowy styl podsunął mi pomysł na niesamowicie długie frędzle. A później pomyślałam, że może „podkręcić” ten folk dodaniem koralików. I tym sposobem powstał szal lekko brzęczący, bo dodane ozdoby wydają genialny, delikatny dźwięk przy każdym ruchu.

Na pewno powstaną jakieś wariacje na temat szala w innych zestawieniach kolorystycznych, bo prototyp uznaję za bardzo udany.

Kobieta z syndromem ciągłego niepokoju twórczego.

32 komentarzy

Musisz się zalogować aby komentować