To jest napad!

IMG_9123

„To jest napad!”, krzyknął sweter tuż po otworzeniu w przeglądarce nowego wydania Knittera. „Nie protestuj! Nie próbuj uciekać! Nie masz szans. Siedź grzecznie i zacznij nabierać oczka! Bo jak nie…”

Prawie tak to wyglądało.

Jednak rzeczywiście nowy numer The Knitter wywołał we mnie tak gigantyczną potrzebę dziergania, że w 24 godziny po pierwszym obejrzeniu na drutach były dwie nowe robótki. Wariactwo! Dzisiaj o tej większej.

Salt Grass projektu Romi Hill to z pozoru prosty sweter wzorowany na tradycyjnym wyglądzie rybackich swetrów Gansey. Tam też był krótki golf, pas wzoru na ramieniu, rękaw obniżony i pionowe linie wzoru na korpusie. W oryginalnej wersji wszystko z prawych i lewych. Tutaj mamy ażurowy wzór główny i dodatek liściastego ozdobnika, ale kształt bez dwóch zdań do oryginału nawiązuje. Zresztą same zobaczcie.

Salt Grass wygląda tak:

New_Lace_Knitting_-_Salt_Grass_Pull_interior_beauty_image_medium2

A stare zdjęcie małżeńskie pokazuje sweter oryginalny, odświętny (te codzienne podobno miały poziome pasy wzorów, żeby było łatwiej i szybciej robić) – zdjęcie to  Mary i Willie Long w obiektywie Olive Edis R.A z Sheringham w Norfolk.

Gansey-B

Wracając do „napadowego” swetra, to autorka zaszalała konstrukcyjnie. Dzierga się od góry, czyli najpierw golf. Później robi się fragmenty ozdobnych pasów na ramionach. Po ich skończeniu ma się zatem golf z pagonami. A później nabiera się oczka na bokach pagonów i pod golfem, żeby zacząć dziergać tył, a następnie przód. Przy czym w obu przypadkach użyte są rzędy skrócone, żeby to dobrze leżało. Dziwne, niespotykane podejście, ale efekt jest wart ciągłego robienia kawałkami, przekładania na zapasowe druty, nabierania oczek i cięcia włóczki. Prawdę pisząc, to właśnie przez te techniczne fajerwerki sweter się na mnie rzucił z taką mocą, bo musiałam sprawdzić, „z czym to się je”.

IMG_9124

Dziergam z jednokolorowej Puny DROPSa, bo sobie obiecywałam w zasadzie od początku, kiedy się pojawiła, że ją przetestuję porządniej, na czymś dużym, a nie było okazji. No to się w końcu znalazła i to idealna.

Kobieta z syndromem ciągłego niepokoju twórczego.

26 komentarzy

  • Nooo! Nie dziwię się, że cię napadło :) Konstrukcja arcyciekawa, a już gotowy fragment wręcz woła, żeby robić dalej. Zapowiada się super sweter :D

  • Luty 8, 2017

    Balbinka

    Cudowny i szalenie efektowny :) Włóczka też wygląda zachęcająco. Alpaka to raczej nie gryzie, prawda?

  • Świetny sweterek – nawet w tym kolorku koralowym wygląda ciekawiej, niż prototyp. Jednak chyba bym się bała tak szyję alpaką otulać. Niby mięciutka i generalnie nieinwazyjna, ale… Będę testować jak skończę Wampirka Justyny Lorkowskiej – wtedy się podzielę wrażeniami;-)
    Bo weźmy taki Delight – niby milusi, ale potem szyja swędzi i się robi czerwona :-(

    • Ja siebie i alpakę przetestowałam na innej włóczce, nie ma problemu zimą, ale jak tylko robi się cieplej jest dla mnie nie do zniesienia, bo się w niej próbuję ugotować. Ale za to znajoma może się w to owijać metrami o dowolnej porze roku i tylko jest ach i och jakie to miłe.
      A Delight to nie jest alpaka! To jest zwykła wełna na dodatek z poliamidem, czyli coś zupełnie innego niż Puna.

  • Nie dziwię się Twojemu „napadowi” na ten sweterek, jest fantastyczny!!! ooooooo chciałabym mieć taki:))))

  • Konstrukcja rzeczywiście arcyciekawa, bardzo zachęcająca do spróbowania i jeszcze to piękne wykończenie rękawa – całość po prostu rewelacja.
    Wcale się nie dziwię, że nie mogłaś się oprzeć takiemu udziergowi.

  • Luty 9, 2017

    Paulinque

    Piękny sweter, chociaż zupełnie nie dla mnie. Jak widzę golf to od razu krzyczę, jak moja mama – uwolnić biust! Ale jakbym lubiła to chętnie bym spróbowała takiego „odgórnego” sposobu.
    Puna jest rewelacyjna! Robiłam z niej komin i czapkę dla wspomnianej mamy :) Bardzo milusi i nie gryzie, ani nie pluje jak na alpakę przystało. Problemem jest oczywiście łączenie nitek, bo ślizga się to jak węgorz i supełki się rozwiązują, schowane nitki wyłażą i ja kombinowałam ze zwykłymi nićmi, bo mi już do niej pomysłów brakło. Było też i zdziwienie kiedy po praniu czapka zrobiła się dwa razy dłuższa i trzeba było pruć. Chętnie zrobiłabym z niej jeszcze coś, ale tylko coś co ma niewidoczną lewą stronę ze względu na te nitki co się nie chcą chować.

    • Puna ma wszystkie „zalety” alpaki, czyli te nitki i trzeba uważać przy blokowaniu, żeby nagle nie zmieniła kształtu :) Ja swoje nitki zostawiłam na razie, wiszą jako kilkanaście centymetrów i będę się nimi zajmować na koniec. Pewnie je podszyję maszynową nitką, bo innego pewnego sposobu nie ma.

  • „Napad” rewelacyjnie się zapowiada, piękne rękawki będą :) :)

  • Fantastycznie to wygląda, na szczęście takie golfy to nie dla mnie, bo kolejnego napadu bym nie zniosła :)

  • Luty 9, 2017

    Anneczka13

    dawno nic tak pieknego nie oglądałam

  • Super ten napad! mimo, że kolorek nie mój to wzór świetny! Podziwiam Twoje moce przerobowe. Sypiasz kiedyś? ;)
    Czasem zdarzy mi się golf założyć i alpakę też noszę :) Moja ulubiona szyjogrzejna etola to właśnie alpaka plus jedwab (Lace Dropsowy). Łaskocze, ale mi to nie przeszkadza.
    Z Puny zrobiłam córeczce ponczo i czapkę, o ile ponczo toleruje to czapeczkę zdejmuje, nie od razu, więc chyba ma podobnie jak Ty- póki zimno, jest ok, a jak się podgrzeje zaczyna ją gryźć.
    Syn z kolei sweter z alpaki nosi tylko na koszulkę, ale to mały facet, ich nawet merynos gryźć potrafi ;)

    • Bez spania nie funkcjonuję i z rozrzewnieniem wspominam czasy licealne, kiedy przegadana noc nie przeszkadzała rano pisać konkurs wymagający myślenia. Wychodzi na to, że się zestarzałam, bo teraz nieprzespana noc to funkcjonowanie jak przejechana walcem przez kolejny dzień :)

  • Luty 10, 2017

    jolanta0808

    Świetnie to wygląda. Dobrze, ze ja nie golfowa, bo też bym zapałała chęcią robienia go.
    Bardzo mi się podoba Twoja wersja kolorystyczna.

  • Luty 11, 2017

    violica

    Piekny ten sweterek, bardzo wzorzysty a w Twoim kolorze wyglada o wiele lepiej.
    Ja lubie golfy ale tylko takie, ktore nie „trzymaja ” za szyje, luzne ale nie koniecznie wiszace.
    Czy Puna rzeczywiscie jest jak grubsza siostra Alpaki? Alpake Dropsa uwielbiam za wszystko i nic a nic mnie nie podgryza, mam jak Twoja znajoma z Alpaka moge zawsze i wszedzie hihihi.

Musisz się zalogować aby komentować